niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 27

*Oczami Patrycji*                                                                             20.09.2013r.

Bardzo dobrze nam się mieszka z Chłopakami, choć czasem się wściekają na mnie i Lou. Czasami nam odbija i wtedy mamy niezły ubaw. Nasze ofiary takie wesołe wtedy nie są... Każdy śpi w swoim pokoju i kilka razy było niezłe zdziwienie Nialla, gdy znalazł się w pokoju u Dominiki i myślał, że to Paulina i zaczął się do niej dobierać. Ale starał się zachować pozory "Wiedziałem, że to jest Dominika".

 Horanowi przeszło po kilku godzinach,ale Lewandowska nie odzywała się do nas przez kilka dni. Innym razem przenieśliśmy Hazzę do ogródka, Paulę do kuchni, a Dominikę do wanny. Trzeba przyznać, kawały nam się bardzo udają. Najlepszy był chyba wtedy, kiedy przenieśliśmy w nocy Harry'ego do sąsiadki. On wstał rano, chciał ją pocałować, a gdy zorientował się, że coś jest nie tak, zaczął piszczeć i uciekał po ulicy w samych bokserkach.

Tylko sąsiadka była zawiedziona, że nie doszło do tego pocałunku. Ja i Louis do tej pory się nabijamy z tego incydentu. Tommo żartuje, że Hazza zawsze lubił ją, ale nie wiedział, że do tego stopnia.

Ale i tak wszyscy się przyjaźnimy, wręcz kochamy. Jesteśmy jedną rodziną.
Dzisiaj mam zajęcia. Przygotowuję się z Jamesem do ogólnokrajowego turnieju. To dla mnie wielka szansa i już nie mogę się doczekać, bo turniej już za tydzień. Chłopcy za 2 tygodnie wyjadą w ostatnią trasę, a potem zaczną pracować nad nową płytą.



*Oczami Louisa*

Za chwilę mam odebrać Patrysię z próby. Wejdę na salę, zobaczę, jak sobie radzi moja ukochana. Otworzyłem drzwi. Była sama. Ćwiczyła w czarnym, obcisłym stroju i obcasach. Jej włosy były spięte w koka. Słyszę latynoskie rytmy, więc dzisiaj ćwiczy łacinę. Przyglądałem się poczynaniom. Była tak zaangażowana w taniec, że dopiero po 10 minutach mnie zauważyła.

-O, już jesteś. - przywitała mnie buziakiem. - Długo czekałeś? Przepraszam, tak się wczułam, że Cię nie widziałam. Czemu nic nie mówisz? - jak zwykle zmęczona, nie dała mi dojść do słowa, a potem się martwiła.- Coś się stało?

-.... Nie, po prostu byłaś wspaniała. Cudownie tańczysz.... i wyglądasz... - przysunąłem Ją do siebie. - Na pewno to wygracie.

-To może spróbujesz ze mną?

-Ja?

-Mhm....

-Nie, zaraz przyjdzie Twój partner. Z resztą ja tych tańców nie umiem.

- broniłem się, ale niełatwo Jej coś wybić z głowy. Jeśli sobie coś ubzdura i postanowi, to koniec i nie ma przebacz. - Ja z Tobą nie wytrzymam.



-Please, dance with me. - zacytowała z jednego ze swoich ulubionych filmów i zrobiła proszącą minę. - Well, shall we dance, Mr. Tomlinson? - znowu sypnęła cytatem. Moja kochana wariatka... Ukłoniła się i wyciągnęła rękę. Nie mogę Jej się oprzeć. Po chwili wylądowaliśmy na parkiecie roześmiani. - Dobrze Ci idzie. - pochwaliła mnie. - Ale trochę wyżej głowa, o tak. Łokcie wyżej, plecy proste. - Pomyliłem się. Jednak jeśli chodzi o taniec towarzyski, to nawet mi nie odpuści tych szczegółów. - Żartowałam z tymi szczegółami. Tańczysz wspaniale. - uśmiechnęła się promieniście.

-To jeszcze nie wszystko.


- obróciłem Ją i wykonaliśmy odchył. Muzyka ucichła, a Patrysia pocałowała mnie.

-Wow, jestem pod wrażeniem. - dorzuciła. W tym momencie wrócił Jej partner. - Louis, to jest James Clark, mój partner. James, to jest Louis Tomlinson, mój chłopak. - przedstawiła nas sobie. Zaczęli tańczyć. Samba, cha-cha, passodoble. Nie podobało mi się to.





 Lekko mnie ponosiło, ale przy rumbie puściły mi nerwy. On Ją ewidentnie podrywał! Ona starała się zatańczyć jak najlepiej, a facet się po prostu do Niej kleił. I te jego ruchy... Wyłączyłem muzykę.

-Facet, nie widzisz, że Ona jest ze mną? - zapytałem wściekły.

-O co ci chodzi?! Myślisz, że jak jesteś gwiazdką to ci wszystko wolno? - zbliżył się do mnie.

-Słuchaj, to moja dziewczyna i nie będziesz Jej obmacywał! - przyciągnąłem Patrycję za rękę do siebie.

-Będę robił, co mi się tylko podoba, a poza tym my tylko tańczyliśmy. - teraz on pociągnął szatynkę do siebie.

-Ona tak, ale ty się do Niej dobierałeś. Patrycja, nie będziesz już tańczyła z tym panem. - zwróciłem się do Niej i chciałem Ją ponownie przyciągnąć do siebie, ale mi nie pozwoliła. Z jego uścisku też się uwolniła.

-Owszem, będę tańczyła z tym panem. Ty nie będziesz mi mówił, co mam robić. A ty zamknij się, James. Poza tym przestańcie się kłócić, bo nie ma o co. - próbowała nas uspokoić, ale żaden z nas Jej nie słuchał.

-Patrycja mi się nie podoba, moja laska jest ładniejsza. - on chyba sobie kpi.

-No, nie. Teraz to ci przywalę. - rzuciłem się na niego i uderzyłem go pięścią w twarz. Walaliśmy się po parkiecie. Dziewczyna próbowała nas rozdzielić, ale nie udawało Jej się to. To była porządna walka, chociaż zachowywaliśmy się jakbyśmy byli dzieciakami. Nieźle się poobijaliśmy. Skończyliśmy, bo żaden z nas nie miał już siły. - A moja dziewczyna i tak jest najpiękniejsza i najwspanialsza na świecie, gnojku. - syknąłem na koniec. Niebieskooka od razu mnie zaprowadziła za drzwi. Wróciła do niego.

-Po cholerę się z nim nawalasz, idioto?! - słyszałem Jej krzyk zza dosyć szczelnych drzwi. - Myślałam, że masz trochę więcej rozumu. Jak się opanujesz, to daj znać. - trzasnęła drzwiami. Bez słowa wsiedliśmy do samochodu. Całą drogę do domu nie odzywała się do mnie. Weszliśmy. W salonie siedziała cała czwórka. Spojrzeli na mnie ze współczuciem i bólem wymalowanym na twarzach.

-Patrycja, co mu się stało? - zapytał Harry.

-Zapytaj tego palanta. - warknęła i wskazała na mnie, będąc już na schodach. Patrzyli na mnie pytająco.

-Pogadamy później. - odparłem i poszedłem na górę, chcąc Ją dogonić. Zamknęła mi drzwi przed nosem. Usiadłem w swoim pokoju na łóżku. Po 30 minutach do pokoju weszła niebieskooka z apteczką. Bez słowa usiadła naprzeciwko mnie, a do ręki dała mi lód. Zaczęła mnie opatrywać.

-Ała, ał...boli... - jęczałem, gdy odkażała rany.

-Bardzo dobrze, niech boli. Trzeba było się nie bić. Nikt Ci nie kazał. Jak ja teraz z takim poobijanym facetem pojadę na turniej? Albo jak się pokażę z Tobą na ulicy? Pomyślą, że może Cię pobiłam. - przykleiła mi opatrunek na czole.

-Musiałem. Powiedział, że jego laska jest ładniejsza od Ciebie. Serce mi kazało.

-Mogłeś olać tego idiotę. Ty to zacząłeś.

-Nie pozwolę, żeby ktoś Cię obrażał.

-Daj lód. - skończyła wycierać krew z mojej rozciętej wargi.

-Naprawdę? - uśmiechnąłem się i poruszyłem zabawnie brwiami mimo bólu.

-Ten, co masz w ręce. - odparła zła na mnie, że próbowałem Ją rozśmieszyć i przyłożyła mi lód do kości policzkowej i oka.

-Patrysiu... widziałaś, jak mu przywaliłem w Twojej obronie? - uśmiechnąłem się, ale nie podziałało. Spróbuję innej taktyki. - Coś chyba mam w oku. - zacząłem mrugać.

-Pokaż. - nakazała przerażona i nachyliła się nade mną. Złapałem Ją i wylądowała pode mną na łóżku.

-Puść mnie, nie gadam z Tobą. - protestowała, wyrywając mi się.

-Puszczę, kiedy mi wybaczysz. - droczyłem się.

-Tobie chyba jednak nic nie wpadło do tego oka.

-Masz rację. Nie coś, tylko ktoś. Ty mi wpadłaś w oko i utkwiłaś.

-Nie lubię Cię, bo nie potrafię się na Ciebie gniewać. - uśmiechnęła się w końcu. Musiała kiedyś ustąpić. - Wariat...

-Wariat, który jest w Tobie zakochany. Taki już mój urok.

-Wariat, który ma poobijaną buźkę i z taka facjatą pojedzie w trasę. - cmoknęła mnie w usta i wyszła.

Mam w domu skarb... No i obrona tego skarbu trochę boli...Ał...





Piosenka do rozdziału:

 

Liam:
Whenever i close my eyes i picture you there
I’m looking out at the crowd you’re everywhere
I’m watching you from the stage (Yeah)
You’re smile is on every face now
But every time you wake up
You’re hearing me say

Harry:
Goodbye

All :
Baby you don’t have to worry
I’ll be coming back for you back for you back for you you
Lately i’ve been going crazy
So i’m coming back for you back for you back for you you

Louis:
I’ve never been so into somebody before
And every time we both touch I only want more
So tell me nothing’s going to change (Yeah)
And you won’t walk away
Cause even though every night you’ll know what i’ll say

Harry:
Goodbye

All:
Baby you don't have to worry
I’ll be coming back for you back for you back for you you
Lately i’ve been going crazy
So i’m coming back for you back for you back for you you

Louis :
Right back for you
Right back for you
Right back for you

Liam :
Lately i’ve been going crazy
So i’m coming back
I am coming back

Zayn :
For you

All:
Baby you don’t have to worry
I’ll be coming back for you back for you back for you you
Lately i’ve been going crazy
So i’m coming back for you back for you back for you you

Harry:
Right back for you right back
Right back for you right back
Right back for you right back
Right back for you

All :
Lately i’ve been going crazy
So I’m coming back for you back for you back for you you
Liam:
Za każdym razem, gdy zamykam oczy, widzę ciebie
Rozglądam się w tłumie, ty jesteś wszędzie
Patrzę na ciebie ze sceny, yeah
Twój uśmiech widnieje na każdej z twarzy
Lecz za każdym razem, gdy się budzisz
Słyszysz, jak mówię

Harry:
Do widzenia

Wszyscy:
Kochanie, nie musisz się martwić
Wrócę po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie
Ostatnio trochę mi odbija
Wrócę po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie

Louis:
Nikt mnie nigdy tak nie zauroczył
A za każdym razem, gdy się dotykamy, tylko chcę więcej
Więc powiedz mi, że nic się nie zmieni, yeah
I że nie odejdziesz, yeah
Chociaż będziesz wiedzieć, że każdej nocy powiem

Harry:
Do widzenia

Wszyscy:
Kochanie, nie musisz się martwić
Wrócę po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie
trochę mi odbija
Więc wracam po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie

Louis:
Już zaraz wracam po ciebie
Już zaraz wracam po ciebie
Już zaraz wracam po ciebie

Liam:
Ostatnio trochę mi odbija
Więc wracam po ciebie
Tak, wracam

Zayn:
po ciebie

Wszyscy:
Kochanie, nie musisz się martwić
Wrócę po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie
Ostatnio trochę mi odbija
Więc wracam po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie

Harry:
Już zaraz wracam po ciebie, już za chwilę
Już zaraz wracam po ciebie, już za chwilę
Już zaraz wracam po ciebie, już za chwilę
Już zaraz wracam po ciebie

Wszyscy:
Ostatnio trochę mi odbija
Więc wracam po ciebie, po ciebie, po ciebie, ciebie


I jak, kochani? Może być? Warto było na niego czekać?  Bo ja powiem szczerze, że jestem z niego zadowolona. Bardzo go lubię:D 

Ciekawostki:

Harry:
Harry twierdzi, że gdyby nie był w One Direction to dalej byłby prawiczkiem.


Liam:
Nazwał swoje pierwsze zwierzątko Lolly. Była to żółwica. 


Niall:
Przed X Factorem całował się z ok. 20 dziewczynami.


Zayn:
Czym pachną twoje włosy? Zayn : Szamponem przeciwłupieżowym.


Louis:
 Raz Louis ukradł Harry'emu telefon i zmienił nazwę swojego kontaktu na Frankie Sandford. Potem dzwonił do niego kilkanaście razy. Gdy Harry wziął swój telefon miał 23 nieodebrane wiadomości. Potem jednak się rozczarował że to Louis a nie Frankie.


Mrs. Carrot 

PS. Mam do Was małe pytanko. Wpadłyśmy z moimi psiapsiółami na pomysł, żeby nagrać coś w stylu "video diary", tylko jakoś inaczej to nazwać. Wtedy wstawiłabym to na bloga. Pytanie tylko, czy chcecie oglądać nasze wygłupy. Proszę, piszcie w komentarzach.  :)

5 komentarzy:

  1. Rozdział taki asdfshdkjfsd. XD ♥
    Mam nadzieję, że wiesz kto dodał komentarz. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. O jezu, jak romantycznie Patryśka *o*
    Chcemy takich rozdziałów więcej! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny.^^
    Louis zazdrosny. Kocham po prostu tą pare.♥
    Czekam na następny boski rozdział.:]

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi się podoba ten rozdział ;) gdy znajdę wolną chwilę zabiorę się za czytanie od początku ;)
    zapraszam na gust-of-truth.blogspot.com pojawił się 2 rozdział, może Cię zainteresuje ;) x
    przepraszam za SPAM ~Franky

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko było genialne jednak najbardziej wywalony tekst wypowiedziany przez Lou na samym końcu:
    "Mam w domu skarb... No i obrona tego skarbu trochę boli...Ał..." <3 ! No cudnie :*

    OdpowiedzUsuń