czwartek, 31 października 2013

Rozdział 39

*Oczami Louisa*                                                                      04.11.2013r.

Obudziłem się. Głowa mnie bolała jak cholera. Humor mi się poprawił, gdy spojrzałem na śpiącą obok mnie Patrycję. Mimowolnie się uśmiechnąłem, bo lekki uśmiech z jej twarzy nie schodzi nawet podczas snu. Pocałowałem delikatnie jej nagie ramię, a potem zacząłem gładzić jej rękę.

-Przestań, to łaskocze. - powiedziała, otwierając oczy. -Dzień dobry, panie Tomlinson.

-Myślałem, że jeszcze śpisz.

-Spałam, ale się obudziłam. - roześmiała się swoim dźwięcznym głosem. -A kiedy Ty jeszcze słodko spałeś, pomalowałam szminką usta i odbiłam Ci je. O, tu. - pokazała palcem ślad jej ust na moim obojczyku. -Po nocy, taki rozczochrany jesteś jeszcze piękniejszy. -zabawnie poruszyła brwiami. -Gdybyś teraz widział swoją minę. - śmiała się coraz bardziej. Po chwili zakryła ręką usta i przestała się śmiać. -Przepraszam. Nienawidzę mojego śmiechu. Jest okropny. Mogłabym być chociaż przez chwilę być poważna.

-Oh, zabawna jesteś. - pogładziłem ze śmiechem jej poczochrane włosy. Znowu leżeliśmy i bez słów wpatrywaliśmy się w siebie, jakbyśmy się widzieli po raz pierwszy. Ktoś zapukał do drzwi.

-Chwileczkę! - krzyknąłem zakładając spodnie. Patrysia szybko zarzuciła na siebie moją koszulę i poprawiła włosy. -Proszę!

-Dzień dobry państwu! Jak się spało? - do pokoju weszła wesoła, puszysta pani po 40-stce.

-Um... Dziękujemy, bardzo dobrze. - niebieskooka zarumieniła się i powstrzymując śmiech, spojrzała na mnie.

-To cudownie! - klasnęła w dłonie. -Ciesze się, że podoba się państwu w naszym hotelu. Przyniosłam śniadanie. Złotka, ja bym zapomniała. Moja córka jest waszą fanką. Ciągle tylko "The Direction i The Direction". Tylko ten zespół jej w głowie. W kółko mówi o jakimś Zajanie z loczkami, Najlu z dołeczkami w policzkach i bluzkach w paski....czy w kratkę? Hmm.. no, nieważne. O jakimś Pajnie z kolczykami w uszach i tym blondynie... Bouisie? No, w każdym razie. Złociutki, dałbyś mi dla niej autograf?

-Tak, oczywiście. - wziąłem od niej kartkę, powstrzymując się z wielkim trudem od śmiechu.

-Ale ona się ucieszy, jak jej powiem, że w pracy spotkałam i obsłużyłam jednego z The Direction i jego dziewczynę!

-Nie! - krzyknęliśmy jednocześnie z szatynką. -Nie, może lepiej niech pani nie mówi takich szczegółów, bo... bo to jest tajemnica, bo...szykujemy prezent niespodziankę dla naszego kolegi.

-No, skoro mam nie mówić, to ja pary z gęby nie puszczę. - roześmiała się. -Ale mam nadzieję, że chociaż nic wam nie przeszkadzało. Bo w nocy ktoś tak głośno się "pukał", że nawet ja słyszałam. To chyba gdzieś obok waszego pokoju. Jacyś niewychowani gówniarze robią z siebie dorosłych. Miałam do nich iść i wyrzucić, ale powstrzymałam się. Ja na takie świństwa patrzeć nie będę. - bulwersowała się.

Podpisałem się i oddałem autograf kobiecie, która zwróciła się do mojej towarzyszki.

-Słoneczko, a ty tez mogłabyś dać autograf?

-Ja? - zapytała zdziwiona.

-No bo przecież to ty jesteś Patrycja Michalska? Ta, co wygrała ostatnio turniej?

-No... tak. - odpowiedziała niepewnie, biorąc kartkę.

-Razem z córeczką panią oglądałyśmy. Wiedziałyśmy, że wygracie. Kibicowałyśmy wam. Oczywiście mojego męża to nie interesowało. Paniusiu, mówię pani. Wszystkie chłopy to takie nie wrażliwe na żadną sztukę. Najlepiej to wziąć piwo i obejrzeć mecz. Albo zająć się krowami. A o żonie to się nie pamięta. No, dziękuję za autografy. Miłego dnia państwu życzę. A, i ładny kolor szminki ma pani.- ze śmiechem wskazała na mój obojczyk.

-Dziękuję. - odparła zawstydzona szatynka.

I wyszła. Wybuchnęliśmy śmiechem.

-"The Direction", haha. Chyba za dużo naoglądała się BSE. -Patrysia pokładała się ze śmiechu.

-"A te wszystkie chłopy to takie nie wrażliwe na żadną sztukę. najlepiej zająć się krowami." - udawałem głos miłej pani. Po kilku minutach opanowaliśmy się i zasiedliśmy do jedzenia.

-Mmmm... - Patrysia powąchała rogaliki. -Prawdziwe paryskie śniadanie. Cicho. ....Słyszysz? - podbiegła do okna. -Francuska muzyka. Jak cudnie. - zaczęła cicho ją nucić. -Widzisz tego Francuza z bagietką? Ale ma piękny beret i jakie wąsy! Louis! On ma bluzkę w paski!

Zjedliśmy śniadanie i szatynka weszła do łazienki, żeby się ubrać.

-Lou, przyjdź na chwilkę. - za moment mnie zawołała.

Otworzyłem drzwi i oparłem się o futrynę.

Stała w sukience z suwakiem zapiętym do połowy. -Pomożesz mi zapiąć suwak? - odwróciła się w moją stronę i zastygła z lekkim uśmiechem wpatrzona we mnie. -Wow... Ale masz ciało... A ten tors... Ach...

-W nocy był taki sam. - odparłem rozbawiony tym stwierdzeniem.

-Ale w nocy było ciemno. A poza tym byłam zajęta... ekhem... czymś innym. - dodała ciszej. -Ale z Ciebie ciacho. Zawsze mam ciarki na widok Ciebie, a tym bardziej bez koszulki.

-A bez spodni albo bokserek nie? - zapytałem z łobuzerskim uśmiechem.

-Ekhem...Tym bardziej. - odpowiedziała z odchrząknięciem. -To pomożesz mi czy mam zdjąć tą kieckę?

-Zdejmij.

-Dobra, jeszcze raz. - przewróciła oczami. -Pomożesz mi zapiąć ten głupi suwak czy nie?

-Nie. -powiedziałem z rozbrajającą szczerością i szczerym uśmiechem i podszedłem do niej.

 -Oh, oh,...- zacząłem śpiewać.

-Louis, błagam Cię. Nie zaczynaj. Nie rób tego.

-Be my, baby...

-Lou, nie... - odsuwała się ode mnie, podczas gdy ja się cały czas przysuwałem.


-And I'll look after you...

-Tomlinson! Przecież wiesz, że mam zawał, kiedy Ty śpiewasz. Harry dobrze powiedział, że od Twojego głosu fanki zachodzą w ciążę.

-Trudno. - przyparłem Ją do ściany i zacząłem śpiewać od początku całe "Look After You", patrząc jej w oczy. Zamiast zapiąć jej suwak, zacząłem go rozsuwać i namiętnie Ją całować.

-A my nie powinniśmy przypadkiem wracać?

-Samolot mamy dopiero za 3 godziny.

-A głowa to Cię nie boli?

-Bolała, ale przestała.

-Yyyy... ale mnie chyba właśnie zaczęła boleć. - rozpiąłem jej stanik. -Ooo, tak. Tak, zdecydowanie zaczęła mnie boleć.

-To za chwilkę Ciebie też przestanie.

 - wziąłem Ja na ręce i zaniosłem do łóżka, gdzie odbyła się powtórka z wczoraj.

-Ładnie Ci podziękowałam za wczoraj i za dzisiaj? - zapytała, muskając ustami mój tors.

-No, powiedzmy, że tak.

Wzięła do buzi mojego przyjaciela. Czułem ciepło rozlewające się wewnątrz mnie po całym ciele. Tak samo, jak wczoraj i dzisiaj.

-Co to miało być? - zapytałem zdziwiony.

-Chciałam Ci zrobić dobrze. Udało mi się chociaż?

-Oczywiście, kochanie, ale od kiedy takie grzeczne dziewczynki używają takich słów? - droczyłem się.

-No, Ty pieprzyłeś się ze mną jak dziki.

-... Chyba mam na Ciebie zły wpływ.

-Oj, bardzo zły. - musnęła kilka razy swoimi ustami moje wargi.

-Patrysiu, bardzo mi tu z Tobą dobrze, ale musimy się spakować i wracać. - oznajmiłem po kilku minutach.

-No cóż, trudno. - niechętnie wstaliśmy i ubraliśmy się.

Ten pobyt we Francji był cudowny. jestem pewien, że nie zapomnimy go do końca życia.







Piosenka do rozdziału:
If I don't say this now I will surely break
As I'm leaving the one I want to take
Forgive the urgency but hurry up and wait
My heart has started to separate

Oh, oh
Be my, baby
Oh,
Oh, oh
Oh, oh
Be my, baby
And I'll look after you

There now, steady love, so few come and don't go
Will you won't you, be the one I always know
When I'm losing my control, the city spins around
You're the only one who knows, you slow it down

Oh, oh
Be my baby
Oh,
Oh, oh
Oh, oh
Be my baby
And I'll look after you
And I'll look after you

If ever there was a doubt
My love she leans into me
This most assuredly counts
She says most assuredly

Oh, oh
Be my, baby
And I'll look after you
After you
Oh, oh
Be my, baby
And I'll look after you

It's always have and never hold
You've begun to feel like home
What's mine is yours to leave or take
What's mine is yours to make your own

Oh, oh
Be my, baby
Oh,
Oh, oh
Be my, baby
Oh,
Oh, oh
Be my, baby,
Oh,
Oh, oh,
Be my, baby,
Oh.....
Jeśli nie powiem tego teraz, na pewno się załamie
bo opuszczam tą, którą chciałbym zabrać
Wybacz że cie poganiam, ale pośpiesz się i czekaj
moje serce zaczęło się rozdzielać

Oh, Oh,
bądź moja, kochanie
Ohhhh
Oh, Oh
bądź moja, kochanie
zaopiekuję się Tobą

Tam teraz, ustabilizowana miłość, tak mało ich przychodzi i zostaje
czy nie zostaniesz ta jedyna ktora kiedykolwiek znałem
Kiedy trace kontrole. miasto wiruje
jestes jedyna ktora wie, ty to zwalniasz

Oh, Oh,
bądź moja, kochanie
Ohhhh
Oh, Oh
bądź moja, kochanie
zaopiekuję się Tobą

jesli kiedykolwiek była jakaś wątpliwość
moja miłość staje się mi przychylna
to najbardziej niezawodnie zarzuty
ona powiedziała pewnie

Oh, Oh,
bądź moja, kochanie
Ohhhh
Oh, Oh
bądź moja, kochanie
zaopiekuję się Tobą

To zawsze masz i nigdy nie posiadasz
Zaczynasz czuc sie jak w domu
Co moje jest twoje do zachowania lub odrzucenia
Co moje jest twoje do zrobienia je swoim własnym

Oh, Oh,
bądź moja, kochanie
Ohhhh
Oh, Oh
bądź moja, kochanie
Oh, Oh,
bądź moja, kochanie
Ohhhh
Oh, Oh
bądź moja, kochanie
Oh  





Co Wy na to?? :D Podobają Wam się takie zboczone rozdziały? Sama jestem w szoku, że napisałam coś takiego xD Oczywiście możecie odpowiadać w komentarzach. Ale nie spodziewajcie się, że skoro przez kilka rozdziałów było tak miło i przyjemnie, to będzie tak dalej. Następny będzie dużo mniej przyjemny. Przynajmniej dla Chłopców...

Harry:
Raz Harry uderzył Louisa swoim penisem w twarz. <O M G... pozostawię to bez komentarza>


Liam:
*Liam będąc młodszy był bardzo nieśmiały* Nauczycielka : Musiał być popychany w światła.


Niall:
Gdyby chłopcy mogli zmienić swoje imiona Liam chciałby nazywać się Ian, Harry-Collin, Louis-Noris,  Zayn-Joe, a Niall Michael Buble.


Zayn:
Gdy miał 6 lat, wyrzucił telewizor przez okno. <Zayn, mój miszczu :D >

Louis:
Czasem myślę że nie jestem normalny i każdego dnia robię się dziwniejszy i dziwniejszy" - Louis < z grzeczności nie zaprzeczę :) >

Mrs. Carrot



piątek, 25 października 2013

Rozdział 38 cz. 3

-Teraz będę mogła szpanować, że tańczyłam rumbę na ulicach Paryża z Louisem Tomlinsonem! - zabawnie poruszyłam brwiami. Roześmiał się i wziął mnie na ręce.

-Już wystarczy tych pląsów, moja księżniczko.

- pocałował mnie, postawił na ziemi i zawiązał oczy. Prowadził mnie pod rękę przez jakiś czas. Potem chyba jechaliśmy windą. Zaprowadził mnie jeszcze kawałek i doszliśmy do jakiejś barierki. Stanął za mną, rozwiązał chustkę na oczach i objął mnie od tyłu.

-Otwórz oczy. - polecił mi i zrobiłam to. Po raz kolejny tego jednego dnia widok zatrzymał mój oddech i inne procesy życiowe.

 -Wszystkiego najlepszego, kochanie. - cmoknął mój policzek. Staliśmy na wieży Eiffla, którą widzieliśmy kilkanaście minut temu i która jest tak samo pięknie oświetlona jak na widoku z okna. Noc jest ciemna, gwiazdy i księżyc świeciły mocno, a w dole rozciągał się cudowny krajobraz ciemnych budynków oświetlonych latarniami. Po chwili wychylił się za barierkę i krzyknął po polsku :

-Kocham Patrycję Michalską! Moją Patrysię!

Nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Najlepszym rozwiązaniem jest wtulić się w jego silne ramiona. Wtulić się w mojego mężczyznę...
Obok stał stolik, przy którym zjedliśmy kolację i posłuchaliśmy muzyki. Usłyszałam piękną balladę. Spojrzałam na Niego prosząco.

-O, nie. Na dzisiaj chyba Ci wystarczy tańców.

Zaczęłam nucić słowa piosenki, idąc do niego kokieteryjnie. -A jak Cię ładnie poproszę?

-Ach... Czemu ta kobieta musi być tak samo uparta i ogólnie taka sama jak ja...



- westchnął i po chwili znowu tańczyliśmy objęci.

-Skąd wiedziałeś, że Francja to mój ulubiony kraj? - zapytałam.

-Bo mój też, a przecież my jesteśmy tacy sami.

-No tak, faktycznie. - uśmiechnęłam się. -Dziękuję Ci za wszystko. Za cały dzisiejszy dzień i za te kilka miesięcy. - pocałowałam Go w usta. -A jaka jest druga prośba, o której mówiłeś wcześniej?

-Chciałem Cię prosić, żebyś... - posmutniał i westchnął.


 -Gdyby coś mi się kiedykolwiek stało, masz być po prostu szczęśliwa.

Masz się mną nie przejmować i ułożyć sobie życie na nowo z facetem, który będzie dla Ciebie lepszy niż jakaś tam gwiazdka popu.

Który będzie miał dla Ciebie więcej czasu i nie będzie Ci dawał prezentów tylko na jakieś okazje, jak urodziny czy święta. I...

-Przestań. - przerwałam, kładąc Mu palec na ustach. -Nawet tak nie mów. Nic Ci się nie stanie, a ja nie mam zamiaru zakochiwać się w nikim innym niż Ty. Ja dla Ciebie też czasami nie mam czasu, Ty nie narzekasz, a ja też rozumiem Twoja pracę. Ja dla Ciebie nic nie mam, a Ty i tak mnie zasypujesz prezentami. Wyznałeś mi miłość po polsku, chociaż to trudny język i nie musiałeś się go uczyć, a jednak zrobiłeś to. To chyba wystarczające powody, żeby Cię kochać i zostać z Tobą na zawsze. - patrzyłam w jego piękne oczy.

-Ale...

-Nie ma żadnego "ale", rozumiesz? Kocham Cię.

-Przekonałaś mnie.

- odparł po dłuższej chwili. -Zawsze Ci uwierzę. - przytulił mnie mocno. Nasza ballada się skończyła i teraz musiał ze mną zatańczyć mambo - namiętny taniec kochanków. Byliśmy lekko zmęczeni, ale to nas bardzo rozpaliło. Usiedliśmy ponownie do stolika ze świecami.

-A teraz czas na prezent. - wyjął to małe czerwone pudełeczko z kieszeni marynarki, które przedtem chował przede mną.

-Ale Lou...

-Shhh... Nic nie mów. Jesteś moją dziewczyną i to dla Ciebie, kochanie. Wystaw rękę.

Zrobiłam, co mi kazał i zapiął mi na nadgarstku śliczną bransoletkę na łańcuszku ze złotym, wiszącym serduszkiem.

-Louis... - chciałam Mu podziękować.

-Przypatrz się.

Obejrzałam zawieszkę. Po jednej stronie było wygrawerowane "L & P", a pod spodem "Love Forever". Po drugiej stronie była data : 30.06.2013.

-Mam nadzieję, że to się sprawdzi. Mam na myśli "forever". Będziesz miała wygrawerowaną datę każdego ważnego wydarzenia z naszego życia.

"Naszego życia - jak to pięknie brzmi" - pomyślałam w duchu. - Wtedy się poznaliśmy. - powiedziałam oniemiała, wskazując drugą stronę zawieszki.

-Mhmm...

- przytaknął i wyjął z kieszeni kolejne serduszko, tym razem z dwoma datami : 14.07.2013 i 03.11.2013. -Pierwsza to nasz pierwszy pocałunek. Uparta byłaś. Kilka razy próbowałem, aż wreszcie dałaś się pocałować dopiero w więzieniu. A druga data to dzisiaj.

Bez słowa wstałam, podeszłam i usiadłam mu na kolanach, starając się nie rozpłakać. Następnie spojrzałam w te piękne niebieskie oczy i mocno Go pocałowałam. -Dziękuję.

Na wieży spędziliśmy jeszcze godzinkę, a potem wróciliśmy do hotelu dorożką z dwoma ślicznymi, białymi końmi. Gdy tylko weszliśmy do pokoju z płatkami róż na podłodze i świeczkami w różnych miejscach, ogarnęło nas pożądanie. Zaczęliśmy się namiętnie całować, a z pozbyciem się ubrań poszło nam bardzo szybko. Louis, podczas zdejmowania mojej dolnej części bielizny, zauważył mój tatuaż na biodrze.

-Co to? - zapytał zdziwiony.

-Znak Directioners. Chłopaki z 1D mają znak na kostkach, a ich dziewczyny na biodrze. To miała być niespodzianka, ale...

-To jest niespodzianka, Patrysiu. - ucieszył się. Jego usta i dłonie wodziły po całym moim ciele. Zaczął mnie pieścić językiem TAM. Moje podniecenie osiągało szczyt. Potem powoli we mnie wchodził. Poprzez ból poczułam jego twardość i długość. Nie wiem, ile to trwało, ale czułam, jakbyśmy robili to w nieskończoność. W końcu leżeliśmy zmęczeni obok siebie, przytuleni i nadzy. Ja miałam na sobie tylko bransoletkę. Spletliśmy nasze dłonie i jak małe dzieci przyglądaliśmy się im.

-Ta dzisiejsza data też jest ważna - nasz pierwszy raz. - uśmiechnął się.

-Wiedziałeś... Tu nie chodziło tylko o moje urodziny, ale też o to. Zaplanowałeś to. - droczyłam się. Uśmiechnął się szerzej. -Łobuz. - poczochrałam jego fryzurę, która i tak była zepsuta przeze mnie.

-Ale powiedz szczerze : jesteś szczęśliwa?

-Jestem. - odparłam bez wahania. -A Ty?

-Ja też.

- odpowiedział z przekonaniem. -Mogę Cię o coś zapytać?

Pokiwałam głową.

-Ilu facetów miałaś przede mną?

-Z żadnym nigdy nie byłam tak na poważnie.

-A w...

-W łóżku? - dokończyłam jego pytanie. -To był mój pierwszy raz. Szczerze? Trochę się tego bałam.

-Ty też jesteś moją pierwszą.

-Naprawdę? Czytałam, że bałeś się pierwszego razu, że po tym ona może zajść w ciążę.

-Bo wtedy nasze wypowiedzi ustawiał Modest. Tak naprawdę to też się bałem, żeby nie zrobić Ci krzywdy. Nie jestem wprawiony, to mój pierwszy raz.

Leżeliśmy w ciszy, nadal przyglądając się naszym splecionym palcom.

-Śpij już, jutro po południu musimy wracać.

-Szkoda... - zasmuciłam się.

-Jeszcze kiedyś tu przyjedziemy, a teraz powinniśmy się wyspać. - pocałował mnie w czoło i zasnęliśmy przytuleni.




Piosenka do rozdziału:

Harry:
Maybe it's the way she walked, ow!
Straight into my heart and stole it
Through the doors and past the guards, ow!
Just like she already own it

Zayn:
I said can you give it back to me,
she said never in your wildest dreams!!!

Together:
And we danced all night to the best song ever
We knew every line now I can't remember
How it goes but I know that I won't forget her
Cause we danced all night to the best song ever
I think it went oh, oh, oh
I think it went yeah, yeah, yeah
I think it goes...

Liam:
Said her name was Georgia Rose, ow!
And her daddy was a dentist.

Harry:
Said I had a dirty mouth (i got a dirty mouth)
but she kissed me like she meant it

Niall:
I said can I take you home with me,
she said never in your wildest dreams

Together:
And we danced all night to the best song ever
We knew every line now I can't remember
How it goes but I know that I won't forget her
Cause we danced all night to the best song ever
I think it went oh, oh, oh
I think it went yeah, yeah, yeah
I think it goes...

Louis:
You know, I know, you know I'll remember you,
And I know, you know, I know you'll remember me

Zayn:
And you know, I know, you know I'll remember you,
And I know, you know, I hope you'll remember how we danced.

Together:
(oh,oh,oh,
yeah ,yeah, yeah)

Zayn:
How we danced!

Harry:
1,2,1,2,3

Together:
And we danced all night to the best song ever
We knew every line now I can't remember
How it goes but I know that I won't forget her
Cause we danced all night to the best song ever
(Harry: we danced, we danced, it goes something like)

And we danced all night to the best song ever
We knew every line now I can't remember
How it goes but I know that I won't forget her
Cause we danced all night to the best song ever
I think it went oh, oh, oh
I think it went yeah, yeah, yeah
I think it goes...

Zayn:
Best song ever, it was the best song ever,
It was the best song ever, it was the best song ever.
Harry:
Może to sposób, w jaki weszła
Prosto do mojego serca i skradła je
Przez drzwi i obok strażników
Tak jakby już należało do niej

Zayn:
Zapytałem 'Możesz mi je oddać?'
Odpowiedziała 'Nigdy, nawet w twoich najśmielszych snach'

Wszyscy:
I tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
Znaliśmy każdy wers, teraz nie mogę przypomnieć sobie
Jak to idzie, ale wiem, że jej nie zapomnę
Bo tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
Myślę, że to szło oh oh oh
Myślę, że to szło yeah, yeah, yeah
Myślę, że to idzie...

Liam:
Powiedziała, że nazywa się Georgia Rose
A jej tata był dentystą

Harry:
Powiedziała, że mam sprośne usta (mam sprośne usta)
Ale pocałowała mnie w sposób, w jaki chciała

Niall:
Powiedziałem 'Mogę zabrać Cię do domu?'
Odpowiedziała 'Nigdy, nawet w najśmielszych snach'

Wszyscy:
I tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
Znaliśmy każdy wers, teraz nie mogę przypomnieć sobie
Jak to idzie, ale wiem, że jej nie zapomnę
Bo tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
Myślę, że to szło oh oh oh
Myślę, że to szło yeah, yeah, yeah
Myślę, że to idzie...

Louis:
Ty wiesz, ja wiem, ty wiesz, że będę Cię pamiętał
I ja wiem, ty wiesz, ja wiem, że Ty będziesz mnie pamiętać

Zayn:
I ty wiesz, ja wiem, ty wiesz, że będę Cię pamiętał
I ja wiem, ty wiesz, mam nadzieję, że nie zapomnisz jak tańczyliśmy
Jak tańczyliśmy

Harry:
Raz, dwa! Raz, dwa, trzy!

Wszyscy:
I tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
Znaliśmy każdy wers, teraz nie mogę przypomnieć sobie
Jak to idzie, ale wiem, że jej nie zapomnę
Bo tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
(tańczyliśmy, tańczyliśmy, i to idzie chyba tak)

I tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie
Znaliśmy każdy wers, teraz nie mogę przypomnieć sobie
Jak to idzie, ale wiem, że jej nie zapomnę
Bo tańczyliśmy całą noc do najlepszej piosenki na świecie

Myślę, że to szło oh oh oh
Myślę, że to szło yeah, yeah, yeah
Myślę, że to idzie...

Zayn:
Najlepsza piosenka na świecie
To była najlepsza piosenka na świecie
To była najlepsza piosenka na świecie
To była najlepsza piosenka na świecie  






Rozczarowałam  Was z tym prezentem? :D Ale mam nadzieję, że nie po to się tak trudziłam i Wy wspomożecie mnie chociaż tymi kilkoma komentarzami, prawda? A tak w ogóle to jak Wam się podobał cały rozdział i urodziny Patrycji?

Harry:
Harry lubi ściągać z siebie swoje ciuchy . <O.O>

Liam:
Reporter: Gdybyś mógł migdalić się z każdym artystom który tu dzisiaj jest, kto by to był?Liam: Niall Horan. Niall: CO? On powiedział że ja!


Niall:
"Jestem hojny, uczciwy i mam ładny uśmiech." -Niall. < no i przede wszystkim skromny :) >

Zayn: 
Sądzi, że byłby bardzo opiekuńczym chłopakiem. <jesteś Zayn, jesteś. Pezz może to potwierdzić :D >

Louis:
Zawsze wpatruję się w Zayna, kiedy on tweetuje. Powoduje to, że zawsze wystawia swój język. Nie wiem dlaczego" - Louis 



Mrs. Carrot 

PS. Jak Wam się podoba Story of My Life? Bo ja jestem jak zwykle zachwycona :) Kawał dobrej roboty, Chłopcy! ♥
PS2. To 69 post... nie, nic.... xD