sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 47

*Oczami Dominiki*

Pojechaliśmy na galę i było naprawdę świetnie. Chłopcy zaśpiewali 3 piosenki, podczas których machali do nas ze sceny i wygłupiali się jak zwykle. Dostali 4 nagrody i jesteśmy z nich bardzo dumne. Właśnie ogłaszają zwycięzcę w ostatniej kategorii. na scenę wyszedł...

-Hazz, czy to jest on? - niepewnie zapytałam.

-Tak. - uśmiechnął się i wyskoczyły te śliczne i urocze dołeczki na jego policzkach. -Za chwilę poznasz jeszcze więcej gwiazd.


Popatrzyłam na dziewczyny, a one na mnie.

-To jest on. - bezgłośnie powiedziałam do nich. -Justin Bieber!

Kanadyjczyk wyszedł na scenę wręczyć nagrodę.

-A zwycięzcą w ostatniej kategorii "Odkrycie roku" jest..... - spojrzał z uśmiechem w naszą stronę. -Pewna śliczna Polka...

-Czy oprócz nas jest tu jeszcze ktoś z Polski? - nachyliłam się do Harry'ego, który wzruszył ramionami. Justin dokończył:

-Ona dopiero rozpoczęła swoją karierę i choć się nie znamy, jestem jej wielkim fanem. Panie i panowie, śliczna Polka, w której się podkochuję, ale jej chłopak by mnie zniszczył, gdybym się do niej zbliżył - na sali wybuchł głośny śmiech - pewna Polka o pięknym głosie, odkrycie roku 2013 to Dominika Król!

-Czy Ty tez słyszałeś to, co ja czy  mam schizy? - zwróciłam się do Stylesa z obawą w głosie o moją psychikę.

-Kochanie, jestem z Ciebie taki dumny! - pocałował mnie i cała nasza paczka rzuciła się na mnie, żeby mnie wyściskać. Weszłam na scenę w akompaniamencie głośnych i hucznych braw, o miękkich kolanach, które się pode mną ugięły, kiedy zostałam wycałowana przez Biebera. Nagle brawa ucichły i wszyscy na coś czekali. Spojrzałam w stronę "naszych". Harry szczerzył się idiotycznie, a Louis dawał mi do zrozumienia razem z Patrycją, żebym się uśmiechnęła. Ale na co czekają? No tak, przemowa... I że niby ja mam teraz coś powiedzieć? Kurczę, ja nie umiem przemawiać. Gdyby tu byli chłopcy... Albo Patryśka. Ona to ma gadane. Nagadałaby trochę głupot, ludzie by pękali ze śmiechu i byłoby OK. Ale nie ma tu jej, cholera! Ma ode mnie kopa w tyłek, że nie pomaga mi w tej chwili. Zaczęłam coś sklejać. Co ona by mogła powiedzieć, gdyby była na moim miejscu? Już wiem, co. Może nie jest to zbyt mądre. Trudno, najwyżej się ośmieszę.

-Justin, jak wydam płytę, to masz ją u mnie jak w banku. Tylko proszę, zadzwoń do mojego agenta i nie stój codziennie pod moim domem, jak to robiłeś do tej pory, proszę. Te kwiaty od ciebie naprawdę torują mi drzwi. - wykorzystałam strategię Michalskiej i palnęłam to, na co wybuchła wrzawa oklasków i salwy śmiechu. Uff... jak dobrze, najgorsze mam już za sobą. Trochę się ośmieliłam i później poszło mi łatwiej. -Bardzo dziękuję za tą nagrodę. To dla mnie ogromne wyróżnienie i moja pierwsza nagroda. Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy mnie wspierają: dla mojej rodziny, która została w Polsce, moich wspaniałych przyjaciół, bez których nie byłoby mnie teraz tutaj. Tak naprawdę to oni są teraz moją drugą rodziną. Harry, Tobie też dziękuję, bo Ty we mnie wierzysz i choć wiem, ze nie jest Ci ze mną łatwo, to wiedz, że jestem Ci bardzo wdzięczna. A na koniec chciałabym wykorzystać to, czego się nauczyłam od One Direction : MASSIVE THANK YOU! - skończyłam i znowu wywołałam śmiech na sali. No, nareszcie koniec. Chyba nie poszło tak źle, skoro wszystkich rozbawiłam.

-Kocham Cię, skarbie. - delikatnie pocałował mnie Harry, gdy wróciłam na swoje miejsce. Gala się skończyła i zostaliśmy na after party. Było jeszcze lepiej, niż to sobie wyobrażałam. Wielu ludzi zupełnie mi nieznanych podchodziło do mnie i gratulowało mi. Poznałyśmy Eda Sheerana, Olly'ego Mursa, Ritę Orę, Bug Time Rush, Union J i wielu, wielu innych wspaniałych artystów. Wszyscy są bardzo miłymi osobami. Gdy Harry przysiadł się do Rity i Eda, przyszedł do mnie Justin, nie do końca trzeźwy, ale nadal mówił bardzo rozsądnie. Pogadaliśmy trochę o karierze, o Polsce, aż w końcu zaczął mi się zwierzać ze spraw sercowych. Poradziłam mu, jak odzyskać Selenę, bo nadal ją kocha.

-Dziękuję, Dominika. Bardzo dobrze mi się z Tobą rozmawiało. - podziękował na koniec i odszedł. Ogólnie impreza była świetna, chociaż czułam się cały czas obserwowana. W końcu 1D pokazali się po raz pierwszy oficjalnie z dziewczynami. Musiałyśmy pozować razem na czerwonym dywanie przez dobre 20 minut. Byłyśmy oblegane przez paparazzich, każdy zwracał na nas uwagę, jako na nowe ofiary, które jutro zapewne opiszą na wszelkie możliwe sposoby w Internecie i w różnych gazetach. Wracamy teraz do domu. Wszystkie jesteśmy pod wielkim wrażeniem.

-Wow, dziewczyny, obczajacie to? Tyle sław na jednej imprezie! Jeszcze nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam. Ci ludzie są świetni. I rozmawiałam nawet z Eminemem! Fantastyczny facet. - zachwycała się Patrycja. Tak na marginesie już dostała ode mnie kopniaka.

-Tak fantastyczny jak Kendall Schmitt z BTR? - zapytał niezbyt zadowolony Louis.

-Kendall? On też jest super. I z nim też rozmawiałam! Bardzo fajny gość.

-No, właśnie widziałem, że dobrze się z nim dogadujesz.

-Louis, nie mów mi, że jesteś zazdrosny... - niebieskooka spojrzała na niego, nie dowierzając w to, co słyszy.

-.....Przecież dobrze wiesz, że jestem. ....Bo on Cię podrywał!

-Tommo, proszę Cię... Chyba nie mówisz teraz poważnie.

-A Ty dlaczego mu na to pozwoliłaś?

-Bo to fajny facet i fajnie nam się rozmawiało. Tyle. Nic więcej.

-A, no tak. Oczywiście...

-A Ty od kiedy jesteś tak blisko z Cheryl Cole, żeby dawać sobie buziaki w policzek?

-Tylko się przywitaliśmy.

-"Tylko się przywitaliśmy..." - powtórzyła po nim. -Ona się do Ciebie kleiła!

-Tak jak Kendall do Ciebie. I Eminem, który jest dwa razy starszy od Ciebie. Mógłby być Twoim ojcem!

-Dobra, przestańcie. - uspokoiłam ich. Samochód się zatrzymał przed naszym domem. -Może zostaniecie u nas na noc? - zaproponowałam Zerrie i Lanielle.

-My i tak zostawiliśmy klucze u was, więc jeśli nas przygarniecie, to z chęcią zostaniemy. - odparł Liam.

-A my z samego rana jedziemy do moich rodziców, więc nie gniewajcie się, ale pojedziemy do siebie. - dodała przepraszającym tonem Perrie.

-Ale jest już późno, będziecie się włóczyć o 3 w nocy? - zapytał Harry. -Zostańcie.

-Dzięki, Hazz, ale innym razem. Naprawdę musimy jechać. - odpowiedział Zayn.

-No dobra, jak chcecie. Uważajcie na siebie. - pożegnaliśmy się z nimi i odjechali, a my weszliśmy do domu. Patrycja i Louis w napiętej atmosferze rozeszli się do swoich pokoi.

-A wy czemu się do siebie nie odzywacie? - Danielle zapytała Nialla i Paulinę, którzy chcieli zrobić to samo, co poprzednicy.

-Zapytaj jej. - odburknął blondyn, wskazując na Lewandowską.

-Mnie?! To Ty się lepiej pochwal, co zrobiłeś! - krzyknęła na niego Paula.

-Ty zaczęłaś.

-A Ty mogłeś skończyć.

-Poczekajcie moment. - przerwał im Liam. -Co się w ogóle stało? O co się kłócicie?

-Romansowała z Rossem Lynchem. Mieliśmy ten wieczór spędzić razem, a Ty od połowy imprezy siedziałaś z nim.

-I dlatego się spiłeś?

-Wnerwiłem się, wypiłem kilka drinków.

-A później poszedłeś do Barbary Palvin!

-Tak! Bo nie mogłem na was patrzeć. Gdyby after party skończyło się godzinę później, pewnie zastałbym was w hotelowym pokoju w łóżku!

-Co?! - Paulina otworzyła usta ze zdziwienia.

-Dobrze słyszałaś, co powiedziałem.

-Niall, czy ty nie przesadzasz przypadkiem? - wtrącił się Harry.

-Zamknij się, Styles. Sam niedawno najechałeś na Dominikę, więc ty w szczególności nie powinieneś mnie pouczać.

-Jesteś tego pewien? Ty jej broniłeś z Louisem, a teraz obaj zachowujecie się tak samo.

-Ale ja mam ważne powody. A ty się nie wtrącaj.

-I że niby Ty nie lecisz na Barbarę?! Widziałam, jak się całowaliście. - oskarżyła go.

-To dobrze, że chociaż wzrok Ci nie szwankuje, bo głowa chyba tak. Skoro jesteś taka święta i niewinna, to powiedz swoim przyjaciołom, czy Ross dobrze całuje.

-Paula, całowałaś się z nim? - zapytałam z niedowierzaniem. -Nie, to nie może być prawda.

-Tak! I jest zdecydowanie lepszy od Ciebie! - krzyknęła.

-No, brawo. - przyklasnął jej ze złością, którą kipiał. -Zawsze podobali Ci się blondyni. Widocznie ze mną wygrał, bo nie jest farbowany. W przeciwieństwie do mnie.

-A Barbara ma ode mnie chudsze nogi, jest wyższa i ma większe cycki, nie?

-I to są chyba te powody, dla których powinniśmy się rozstać.

-O, to przynajmniej w jednej kwestii się zgadzamy.

-Jaki ja byłem głupi, że chodziłem z fanką.

Jak zwykle w takich sytuacjach, Liamowi zadzwonił telefon.

-A ja naiwna, myślałam, łudziłam się, że gwiazda się we mnie zakocha, nie opuści na krok, będzie gotowy rzucić dla mnie wszystko. A tymczasem Ty wcale się mną nie interesowałeś. Louis potrafił zabrać Patrycję do Francji, zaopiekować się nią, a Ty urządziłeś mi urodziny w jakimś badziewnym barze z fast-foodami.

-Przestańcie, do cholery! - krzyknął Payne i westchnął ciężko. -mamy problem.









Brak piosenki do rozdziału....





Pozwólcie, że w tym rozdziale nic nie skomentuję, tylko pozostawię komentarz Wam...:D
A tak wgl to przepraszam za tak mało gifów, ale w tamtym dowaliłam, więc w tym dałam wam odpocząć :D

Harry:
Co jest najdziwniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek o sobie czytałeś? Harry : To, że już nie żyję na Twitterze.





Liam:
Raz Liam spotkał fankę, która miała cięcia na twarzy. Mocno ją przytulił i powiedział że jest piękna.

Niall:
Kiedy Niall się denerwuje nie potrafi utrzymać kontaktu wzrokowego i śmieje się częściej niż zwykle .

Zayn:
Zayn przebijał jedno ucho siedem razy.

Louis:
Louis lubi to, jak przyjaciółki jego młodszych sióstr go "wielbią".


Mrs. Carrot


CZYTASZ=KOMENTUJESZ
tak tylko przypominam:D

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 46

*Oczami Pauliny*                                                                        
Wróciłyśmy z zakupów. Jak zwykle bardzo nam się udały. Razem z nami do naszego domu przyjechali Lanielle i Zerrie.

-OK, zakupy udane, więc my idziemy na górę robić się na bóstwa, a chłopaki zostają na dole pindrować się na bogów, tak?

 - zarządziła szybko Danielle i poszłyśmy na górę. Ubrałyśmy się w nasze kreacje, a podczas "robienia się na bóstwa", jak to powiedziała Dani, przy okazji mogłyśmy sobie poplotkować. Trochę pogadałyśmy o pracy, oczywiście o ciuchach i zaczęłyśmy sobie opowiadać przygody nocne naszych chłopaków po tym, jak się upili. Dziewczyny pokładały się ze śmiechu, gdy opowiedziałyśmy im o wyczynach naszych "3 muszkieterów".

-Ja na Liama gniewałam się przez kilka dni. Upił się jak świnia, chociaż dobrze wie, że nie powinien. Ba, nie wolno mu i koniec! Jeżeli ma gdzieś swoje zdrowie, to chociaż mógł pomyśleć o mnie, że będę się martwić o niego. Nigdy go jeszcze nie widziałam w takim stanie. To jednak prawda, ze człowieka poznaje się lepiej po ślubie. - zaśmiała się. -Chociaż trzeba przyznać, że było dużo śmiechu. Jak go przywiozłam do domu to pierwsze co zrobił, to powiedział mi, że mnie kocha i zadzwonił do swojej mamy zapytać się, czy ona zgadza się na nasz ślub. Potem rozkręcił szafkę w kuchni, wziął śrubkę, uklęknął - oczywiście się przewrócił, ale wstał - i poprosił mnie tą swoją śrubką o rękę. Odpowiedziałam mu, że nie, więc się chłopak załamał, poszedł do psa i zaczął do niego nawijać jak opętany tym niewyraźnym bełkotem. Biedny Loki musiał wysłuchiwać, że dałam jego panu kosza. Później rozmawiali o boksie, golfie - jakby kiedykolwiek grał w golfa.
 Facet nawet w życiu kija golfowego nie miał w ręku. - aż w końcu dotarł do tematu polityki. Oczywiście jest z niego taki polityk, taki znawca, że z pewnością mógłby zostać prezydentem. - mówiła z ironią. -Biedaczek Loki już spał, ale ten głupek musiał go obudzić. Ale wściekłam się na niego, kiedy powiedział do mnie "Sophia". Mówię wam, dziewczyny, jak ja nienawidzę tej...... nie będę dokańczać, bo nie lubię bluźnić. Przez kilka ładnych dni chodziłam za to na niego obrażona.

-Zayn też miał niezłe przygody. - wyznała Perrie, zakręcając loki Dominice.

-O mój Boże, to on też? - Dominika przewróciła oczami.

-No jasne. Wcale nie jest lepszy od reszty.

Są tacy sami, dziewczyny. Bardzo się ze sobą zżyli, w końcu razem dorastali. Są dla siebie jak bracia. Jak się śmieje jeden, śmieją się wszyscy. Gdy któryś płacze, beczy cała reszta. No i upić też się muszą oczywiście razem. Oni są po prostu od siebie uzależnieni.

-No, masz rację, Pezz. Są jak dzieci. Duże dzieci. Jeden coś zrobi, to nie wytrzymają, żeby nie powtórzyli tego po nim wszyscy. - potwierdziła Patrycja czesana przez Dani.

-Ale wracając do tematu. Przywiozłam go do domu, ledwo trzymał się na nogach.

Dorwał telefon i nie zgadniecie, co zrobił. Zadzwonił do Liegh-Anne i Jade i oznajmił im śmiertelnie poważnym tonem, że od dzisiaj to on będzie częścią Little Mix zamiast mnie, a ja będę w 1D.

-Żartujesz... - odezwałam się przez śmiech odwracając do Edwards, za co zaraz zostałam skarcona przez Patrycję, która teraz próbowała coś zrobić z moimi włosami.

-Niestety nie, Paula.

Potem chciał zrobić to samo z Jesy, ale dodzwonił się do mnie. Ja go opieprzyłam przez telefon w drugim pokoju. Przeprosił za zakłócanie nocy pani Nelson, rozłączył się i przyszedł do mnie. Dziewczyny, gdybyście widziały wtedy jego minę.... Była bezcenna. Powiedział, że nie będzie śpiewać z Jesy, tylko z Jade i Liegh-Anne, bo Jesy go ochrzaniła i się na nią wkurzył. Dodał jeszcze, że ona jest rąbnięta, nadpobudliwa i takie tam. Myślałam wtedy, że padnę ze śmiechu, ale później odwalił jeszcze lepszy numer. Poszedł do łazienki, rozsiadł się na kiblu jak król i... - mówiła przez śmiech -zaczął czytać książeczki, które kupiłam dla mojej 2-letniej siostrzenicy. Kiedy skończył, wziął się za czytanie biografii One Direction. Do przewidzenia było, że na końcu zaśnie na klopie. W środku nocy - gdy się obudził, ale nadal był pijany -wrócił do łóżka, ale no cóż.... niestety bez bokserek...

Tarzałyśmy się ze śmiechu. Gdyby oni tylko wiedzieli, co wyrabiali, na pewno więcej by się nie upili. Gdy już się uspokoiłyśmy, odezwała się Danielle.

-Liam jak się rano obudził, był w bardzo złym humorze. Ale nie dlatego, że go bolała głowa czy coś, tylko z jakiegoś innego powodu. Nie był jeszcze do końca trzeźwy, ale powiedział mi na poważnie tylko jedno zdanie : "Żaden ch...j nigdy mi Cię nie odbierze" i wyszedł na spacer. Nie rozumiem, o co mu chodziło.

-Harry też zachowywał się dziwnie. Zrobił mi mega awanturę o to, że jakiś dupek potraktował mnie gazem. - dodałam Dominika.

-Zayn też był jakiś...nieswój.

-Louis i Niall także byli dziwni, ale nie chcieli powiedzieć nam, o co chodzi. - odparłam.

-I to mnie właśnie martwi, bo jest podejrzane. - odezwała się Patrysia. -Nie wierzę w to, że nawalili się jak Messerschmitt tak bez powodu. Nie, nie zrobili tego tak po prostu, z nudów albo nam na złość. Musieli mieć naprawdę bardzo ważny powód, żeby schlać się aż do tego stopnia.

-Nialler i Lou nie chcieli wam powiedzieć? Czyli jednak coś musiało się stać.

 Masz rację, Patrysiu. - zgodziła się Perrie. Siedziałyśmy w ciszy. -Dobra, rozładujmy tą napiętą atmosferę. Będziemy się martwić innym razem, a dzisiaj mamy się dobrze bawić.

- zaproponowała Pezz. -Dziewczyny, nie pochwaliłam wam się jeszcze... - wyciągnęła rękę.

-Ooo.... serio? - Patrycja nie mogła uwierzyć w to, co widzi.

-Oświadczył ci się? - Dan oglądała dokładnie pierścionek na palcu Hippie Mix.


-Mhmm... - z dumą pokiwała głową.

-To cudownie! - krzyknęła Dani i wyściskałyśmy młodą narzeczoną.

-Gratulacje! Kiedy to zrobił? - zapytałam.

-Wczoraj wieczorem.

-To kiedy ślub? - dopytywała się Patrycja.

-Jeszcze nie ustaliliśmy, jesteśmy narzeczeństwem dopiero dobę. - zaśmiała się. -Ale myślę, że nie spieszy nam się.

-W takim razie czekamy, przyszła pani Malik. - Danielle puściła jej oczko.

-Dziewczyny, my jesteśmy już gotowi, a wy? - zawołał z dołu Liam.

-My też! - odkrzyknęła mu Dominika.

-No to chodźcie, limuzyna czeka. - dodał Harry.

-Limuzyna? - zapytałam z niedowierzaniem. -Nigdy nie jechałyśmy limuzyną, a tym bardziej z 1D i wami.

-Przyzwyczajajcie się, kochane.

- uśmiechnęła się przyjaźnie Dani i objęła mnie ręką. -Mając takich facetów, trzeba mieć też z tego jakieś korzyści, no nie? - zapytała i roześmiałyśmy się.

-Wiecie, wstyd się przyznać, ale zanim tu przyjechałyśmy, marzyłam, żeby pojechać z chłopakami i ich dziewczynami limuzyną na jakąś galę. Chociaż raz. Razem. Wow, to się zaraz ma spełnić. Niesamowite. - zachwycała się Patrycja.

-Bo teraz to wy jesteście dziewczynami One Direction.


- zaśpiewała operowym głosem Perrie. -Chodźcie na dół, zachwycimy naszych panów.


Zeszłyśmy na dół.



                                                                         (Paulina)
                                                                  (Dominika)
                                                                        (Patrycja)

Chłopaki czekali przy schodach i o czymś rozmawiali, ale gdy nas zobaczyli, szczęki im opadły.












-Niall, czy to na pewno są nasze dziewczyny? - zapytał niepewnie Hazza.

-Tak, stary. To są one.

Jedynie Louis stał tyłem oparty o poręcz i dalej nawijał.

-To musi być coś mocnego. Fani...


-Zobacz. - Zayn przekręcił jego głowę w naszą stronę, nie odrywając spojrzenia od nas, a konkretnie od swojej nowej narzeczonej.

-Ale c..... Wow..... - zlustrował Patryśkę wzrokiem od góry do dołu i z powrotem do góry, gdy do niego podeszła i obrócił ją wokół własnej osi.




-Rozumiem, że wam się podoba? - zapytała kokieteryjnie Perrie.

-My....mdlejemy z wrażenia...



-Dziewczyny, w...wyglądacie świetnie. C.....cudownie. B....brak mi słów.


- oniemiały Niall cmoknął mnie w usta. -Chciałem się tylko przekonać, czy to na pewno Ty. Niesamowite. Wyglądasz zupełnie inaczej, a.... nadal jesteś tak samo piękna jak w dresach. - szepnął, patrząc mi prosto w oczy i kiwając głową z niedowierzaniem.

-Ale będę się męczyć dużo bardziej niż w dresach. - odparłam, poprawiając sukienkę, która nie była dla mnie zbyt komfortowa.
-Jesteś tak piękna jak kanapka z ketchupem z Nando's.

-Yyy... że co? - zapytałam rozbawiona.

-Um...to znaczy..chciałem powiedzieć, że...o Boże.. język mi się plącze. Nie słuchaj mnie. Co za głupoty mówię...

 Po prostu jesteś przepiękna dzisiaj. Um... to znaczy zawsze. Zawsze jesteś przepiękna... - poprawił się. -Kocham Cię całą i wszystkie małe rzeczy.

Po prostu weź ten kwiatek ode mnie, bo o mało co nie zapomniałem. Już lepiej nic nie będę mówić...


-Och, Niall. - roześmiałam się, przytulając do niego.

-Jesteście nieziemskie. - dodał Hazza, wpatrując się w Domi. -Księżniczko, ja... - nie mógł wydobyć z siebie słów.







-Oj, dobra Harry, przestań. - przerwała mu zawstydzona.

-Niech tylko ktoś spróbuje was dotknąć...


-Ale z was przystojniaki. - Danielle poprawiła Liamowi kołnierzyk i cmoknęła go.
-A ty nic nie powiesz? Nie podoba Ci się?

-Sexy.. - -podpowiadał mu Zayn.


-Jest gorąco. 

Ona jest gorąca. W sensie..., że Ty...

Wyglądacie seksownie.

Nie jestem pewien, czy to nie sen.

A te kolory świetnie współgrają z twoimi oczami.


-Rany, co za laski.... - szepnął Lou do Liama.


-Noo.... Masz rację, Tommo. - potwierdził Zayn.



-Wszyscy wyglądamy wspaniale.



- roztropnie odparł Daddy. -Chodźmy już. - powiedział i wyszliśmy z domu.





Piosenka do rozdziału:
Harry:
One way or another I’m gonna find you
I’m gonna get you, get you, get you, get you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you

Zayn:
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet you, meet you, meet you, meet you
One day, maybe next week
I’m gonna meet you, I’m gonna meet you
I'll meet you

Niall:
I will drive past your house
And if the lights are all down
I’ll see who’s around

Louis:
Let's go!

Liam:
One way or another I’m gonna find you
I’m gonna get ya get ya get ya get you
One way or another I’m gonna win you
I’ll get you, I’ll get you

Louis:
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One day, maybe next week
I’m gonna meet ya, I'll meet ya, I'll meet you

Zayn:
And if the lights are all out
I’ll follow your bus downtown
See who’s hanging out

Louis:
One, two, three, four

Together:
Na na na na na na
Na na na na
Na na na na na na
Na na na na

Louis:
I wanna hold you, wanna hold you tight
I wanna hold you, wanna hold you tight
I wanna hold you, wanna hold you tight

Together:
Get teenage kicks!

Louis:
Right through the night

Harry:
Come on!
I wanna hold you, wanna hold you tight
I wanna hold you, wanna hold you tight (Oh yeah!)
I wanna hold you, wanna hold you tight

Together:
Get teenage kicks!

Harry:
Right through the night

One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you

Liam:
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you

Harry:
One way or another I’m gonna see you
I’m gonna meet ya meet ya meet ya meet you
One way or another I’m gonna win you
I’m gonna get you, get you, get you, get you

One way or another !
Harry:
W ten czy inny sposób zamierzam cię znaleźć
Zamierzam cię zdobyć, zdobyć, zdobyć
W ten czy inny sposób zamierzam cię wygrać
Zamierzam cię zdobyć, zdobyć, zdobyć

Zayn:
W ten lub inny sposób zamierzam cię zobaczyć
Zamierzam cię spotkać, spotkać, spotkać, spotkać
Pewnego dnia, może w następnym tygodniu
Zamierzam cię spotkać, zamierzam cię spotkać
Spotkam cię

Niall:
Będę przejeżdżał obok twojego domu
A jeśli wszystkie światła będą zgaszone
Zobaczę kto jest niedaleko.

Louis:
Dalej!

Liam:
W ten czy inny sposób zamierzam cię znaleźć
Zamierzam cię zdobyć, zdobyć, zdobyć
W ten czy inny sposób zamierzam cię wygrać
Zdobędę cię, zdobędę

Louis:
W ten czy inny sposób zamierzam cię zobaczyć
Zamierzam cię spotkać, spotkać, spotkać, spotkać
Pewnego dnia, być może w przyszłym tygodniu
Zamierzam cię spotkać, spotkam cię, spotkam

Zayn:
I jeśli światła będą zgaszone
Będę śledzić twój autobus przez śródmieście
By zobaczyć, kto się tu kręci

Louis:
Jeden, dwa, trzy, cztery

Razem:
Na na na na na na
Na na na
Na na na na na na
Na na na

Louis:
Chcę trzymać cię, chcę trzymać cię mocno
Chcę trzymać cię, chcę trzymać cię mocno
Chcę trzymać cię, chcę trzymać cię mocno

Razem:
Miej imprezę*

Harry:
Przez całą noc!

Louis:
No dalej!

Razem:
Chcę trzymać cię, chcę trzymać cię mocno
Chcę trzymać cię, chcę trzymać cię mocno (O, tak!)
Chcę trzymać cię, chcę trzymać cię mocno

Razem:
Miej imprezę*

Harry:
Przez całą noc!

W ten czy inny sposób zamierzam cię zobaczyć
Zamierzam cię spotkać, spotkać, spotkać, spotkać
W ten czy inny sposób zamierzam cię wygrać
Zamierzam cię dostać, dostać, dostać

Liam:
W ten czy inny sposób zamierzam cię zobaczyć
Zamierzam cię spotkać, spotkać, spotkać, spotkać
W ten czy inny sposób zamierzam cię wygrać
Zamierzam cię dostać, dostać, dostać

Harry:
W ten czy inny sposób zamierzam cię zobaczyć
Zamierzam cię spotkać, spotkać, spotkać, spotkać
W ten czy inny sposób zamierzam cię wygrać
Zamierzam cię dostać, dostać, dostać
W ten czy inny sposób!

*"teenage kicks" to idiom oznaczający
wielką imprezę, często organizowaną przez nastolatków.
W większości wypadków wielka domówka z alkoholem i sexem w tle.









Do tej pory było wesoło i mam nadzieję, że wam się podobało. Ale zła albo dobra wiadomość jest taka, że następny rozdział, przynajmniej od połowy, nie będzie taki wesoły. Czy to dobrze, czy źle, zdecydujecie Wy, jak go przeczytacie i skomentujecie. :) Więc myślę, że będziecie czekać na następny. Obiecuję, że nie będziecie czekać tak długo jak na ten, ale w tym tygodniu był niezły zapieprz i nie miałam czasu. Zatem wynagrodziłam go Wam dużą ilością gifów. Zadowoleni? :D Ale teraz mam ferie, więc CHILL OUT czas zacząć!! :D Yay!

Harry:
Kto jest najmądrzejszy? Chłopcy : Harry. Harry : Jak? Dostałem najmniejsze wykształcenie.



Liam:
Pierwszym zwierzęciem Liama był żółw wodny o imieniu Frederick. "Jestem bardzo pomysłowy w wymyślaniu imion"

Niall:
Gdyby Niall mógł śpiewać jak jakaś gwiazda to wybrałby Michael'a Buble.

Zayn:
Sądzi, że nie ma lekarstwa na "One Direction infection".    <fajoska nazwa. Wyobrażacie sobie w takim wypadku wizytę u lekarza? Mama mówi :Panie doktorze, ona zachowuje się bardzo dziwnie na widok jakiś pięciu wariatów.  Lekarz: Proszę pani, na to nie ma lekarstwa. Ta choroba jest nieuleczalna. Przykro mi.  Mama: O mój Boże.... co jej jest? Rak?    Lekarz: Pani córka cierpi na "One Direction infection" ... hahaha..LOL ja zabawna>

Louis: 
Niall " Harry jest najmłodszy z zespołu a wszyscy myślą że ja " Lou : " Bo ty jesteś słodki a Harry zdemoralizowany " 


Mrs. Carrot 



PS. Liczyłam i wyszło mi, że w tym poście są 102 gify+5 w ciekawostkach.. Matko, to chyba rekord.. Mam nadzieję, że się odwdzięczyłam Wam za tyle czekania :) A kilka gifów zawdzięczam mojej kochanej @Sweet_Meggi ♥ i życzę jej miłego pobytu w Austrii, a Wam (przynajmniej niektórym) miłych ferii :) 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ, pamiętacie?? |:D