środa, 29 maja 2013

Rozdział 9

*Oczami Harry'ego*                    12.07.2013r.

Obudziłem się o godz. 10. Ona tak słodko spała na mnie. Pogładziłem jej włosy. Były takie miękkie i pachnące. I tak fajnie wywijały się końcówki. Wstyd tak myśleć, ale jest tak samo zboczona jak ja...Dobrze się rozumiemy. Jest inna niż wszystkie dziewczyny, które do tej pory znałem. Czy to możliwe, żebym się zakochał? Tak szybko? Ja, Harry Styles- wieczny  podrywacz? Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałem na ekran wyświetlacza: Modest. Cholera, mieliśmy być u niego o 9.

-Hej, wstawać wszyscy! Chłopaki, do Modesta, teraz! -zacząłem się wydzierać na cały dom. Patrycja i Louis podnieśli się z podłogi, Dominika też się obudziła. A Paulina i Niall? Oni już siedzieli przy stole i jedli. Głodomory. Dopiero teraz się zorientowałem, że już od dawna są na nogach. Mogłem się tego spodziewać, że zejdą coś przegryźć.

-Ale ja jeszcze nie skończyłem śniadania! -protestował blondyn z kanapka w buzi.


-Cholera, całkiem zapomniałem. Modest nas udusi. Dzięki dziewczyny za świetną imprezę. Cześć Patrysiu! - krzyczał Lou, wybiegając z domu na jednej nodze, gdyż na drugą zakładał buta.

-Pa, Domi. - pocałowałem ją w policzek.

-Cześć Paula. - żegnał  się Niall, całując Paulinę w rękę. Nie spodziewałem się tego po nim, że jest takim dżentelmenem.

Po chwili już byliśmy w samochodzie. Prowadził pasiasty. Pruł po pustej drodze, bo już byliśmy spóźnieni. Nagle za nami usłyszałem sygnał policji. Lou spojrzał w lusterko.

-Oh, shit! - zaklął pod nosem. Zjechał na pobocze i się zatrzymał. Do auta podszedł policjant. Przedstawił się i powiedział, że jechaliśmy za szybko. Poprosił kierowcę o dokumenty. Niall je miał w kieszeni. Zaczął przeszukiwać spodnie. Widziałem, że coś jest nie tak. Pokiwał przecząco głową i rozłożył bezradnie ręce.

-Przepraszam, Lou. Chyba zostawiłem portfel z dokumentami  u dziewczyn.

-W takim razie musimy panów zatrzymać.

-A czy pan wie, kim my jesteśmy? Niech nam pan daruje. Możemy dać autograf dla pana córki. Pewnie jest naszą fanką. - zacząłem go zagadywać.

-Czy pan chce mnie przekupić?! A poza tym nie interesuje mnie, kim wy jesteście. Panowie pójdą ze mną.

-Głupi osioł. - powiedziałem pod nosem, ale widocznie usłyszał.

-O, czyli do protokołu możemy dopisać obrazę funkcjonariusza na służbie. No, to teraz sobie posiedzicie 48h.- warknął i zabrał nas do radiowozu. Pojechaliśmy na komisariat. Starszy mężczyzna wyczytywał nasze przewinienia. Po chwili zapytał:

-Czy panowie mają czym się wykupić?

Niestety nie mieliśmy, bo wszystkie pieniądze Niall miał w portfelu. Pokręciliśmy głowami.

-No, to zapraszam i do zobaczenie za 48, chyba, że znajdziecie przyjaciół z pieniędzmi.- zaśmiał się z papierosem w ustach, zamykając nas za kratkami. -Ach, te dzisiejsze gwiazdy. Myślą, że wszystko im wolno. -marudził pod nosem.

Siedzieliśmy źli na siebie w celi. Nikt się nie odzywał.

-Hej, chłopaki, przecież dziewczyny mogą po nas przyjechać! - zaproponował uradowany blondyn

-Daj spokój, stary. Elka na pewno tego nie zrobi. Jest na mnie ostatnio ostro cięta.- odparł Lou.

-Ale ja mówiłem o "naszych" dziewczynach. - uśmiechnął się i położył nacisk na "naszych".

-Faktycznie. Harry, ty po nie zadzwoń. Poproś strażnika. - ucieszył się Louis.

Zadzwoniłem po nie. Opowiedziałem im wszystko. Obiecały, że zaraz będą. Cieszę się, że na nie można liczyć, a jeszcze bardziej jestem zadowolony z tego, że znowu Ją zobaczę...








Przepraszam, że nie ma dużo gifów, ale nie mogłam znaleźć odpowiednich . Ale nadrobię to. Wyobraźcie sobie, że dziewczyny nie przyjadą po chłopców...Jak by wyglądało więzienie? Pewnie byłaby tam niezła rozróba i impreza na całego, zobaczcie sami:













Wiecie co? W sumie to się nie dziwię policjantowi, że ich zatrzymał, skoro oni tak jeżdżą:



 Mam nadzieję, że się podobało...:) Może i jeżdżą jak wariaci, ale i tak ich kochamy, prawda?
Mrs. Carrot

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 8

*Oczami Dominiki*

Otworzyłam. W progu stał Liam z Danielle, a reszta za nimi.

-Witam, czy to Downing Street 69? -cholera, czy on musiał mówić numer domu? Zawsze, gdy słyszałam tą liczbę, wybuchałam śmiechem. Tak było i tym razem. Harry zaczął się śmiać razem ze mną.

Oboje nie mogliśmy się pohamować.

-Tak, to tutaj.-odsunęła mnie od drzwi Patrycja i skarciła mnie wzrokiem. -Zapraszamy.- przywitała z uśmiechem zdezorientowanych Liama  i Danielle.

Przywitałyśmy się i zapoznałyśmy z każdym. Na końcu był Hazza. Popatrzyliśmy sobie w oczy.

 Były takie piękne. I te dołeczki w policzkach...Zastygliśmy w uścisku dłoni, nie mogąc oderwać od siebie wzroku.
Dopiero po chwili się ocknęliśmy, gdy już wszyscy na nas patrzyli. Usiedliśmy do stołu.

-Louis, a dlaczego nie przyszła Eleanor? Chętnie bym ją poznała. -zapytała Patrycja. Lou odchrząknął.

-Pokłóciliśmy się i nawet nie wie, że tu jestem. -jakoś nie był specjalnie smutny, za to na twarzy Patrysi pojawił się lekki, ledwo zauważalny uśmiech.Cwana z niej bestia...   Po kolacji każdy zajął się kimś innym. Niebieskooka rozmawiała z Danielle o tańcu. No tak, dwie w fachu i swoim żywiole. Co prawda, inne style, ale jednak taniec to taniec. Dan poleciła jej szkołę tańca towarzyskiego, najlepszą w Londynie. Ja rozmawiałam z Perrie o śpiewie i też dała mi ulotkę najlepszej szkoły w tym mieście. A reszta się bawiła.Wzrok mój i Harry'ego spotykały się co jakiś czas. Ja odwracałam głowę, a on nadal się patrzył, czym bardzo mnie zawstydzał.

O godz. 23 Liam z Danielle i Zayn z Perrie musieli już jechać. Niall, Harry i Louis także zaczęli się zbierać, ale Paulina poprosiła, a raczej kazała im jeszcze zostać.Widocznie dobrze się z nami czuli, bo bez protestu pozostali. Zaskoczyła mnie. Taka nieśmiała, a jednak się odezwała. Zostaliśmy więc w szóstkę. Przyniosłam kilka butelek wina, parę piw i zaczęła się zabawa. Patrycja i Lou włączyli muzykę i zaczęli tańczyć. Dołączyliśmy do nich.









Każdy tańczył z każdym chociaż 2 razy. Grubo po północy leciały już same wolne piosenki, więc ja siedziałam na kanapie i rozmawiałam z Harrym, Paula z Niallem, a Patrysia i Lou nie schodzili z parkietu i widocznie nie mieli najmniejszego zamiaru tego robić.Tańczyli powoli, przytuleni. Szeptali sobie coś, co chwila się uśmiechając. Wszyscy byliśmy już lekko pijani. Te nasze rozmowy na kanapie, niczym u Oprah trwały około godzinki, może dwóch. Harry jest taki wrażliwy, tak dobrze się rozumiemy. Nagle przed "kanapą zwierzeń" stanęli przytuleni, lekko chwiejący się Tommo z Patrysią.

-Co tu tak sztywno?- krzyknął. -Może zagramy w pokera, to trochę się rozruszacie? -zaproponował Tomlinson..


-Ok, ale pod warunkiem, że będzie...-zaczął Harry, ale dokończyłam za niego.

-...rozbierany.- Zaczęliśmy się śmiać.

-To już lepiej pograjmy w butelkę.- zaproponował Niall.

-Na rozbieranego?- ożywił się Hazza.

-Nie, na pytania. Wy tylko o jednym. Wy zboczuchy.-skarciła nas Paula.

Graliśmy dobrą godzinę, popijając już resztki alkoholu. Było już po 3 w nocy. Trunek każdemu uderzył do głowy, ale najbardziej chyba pasiastym. Lou leżał na podłodze, Patrysia obok niego, z głową na jego torsie. Śmieli się i płakali - na zmianę. W pewnej chwili zaczęli się kłócić o to, kto z nich może chodzić w paskach. Gdy już doszli do porozumienia, rozmawiali o Kevinie i marchewkach. Po długiej konwersacji zasnęli. Myliłam się myśląc, że to na nich najbardziej podziałał trunek- oni zawsze tak mieli, nawet na trzeźwo. Szaleni, ale świetni ludzie. Paulina poszła z Niallem na górę, żeby było im wygodniej spać. Na schodach kłócili się, który klub jest lepszy: Arsenal czy Borussia i który sos w Nando's :czosnkowy czy pikantny. Ja z Harrym położyliśmy się na kanapie, która była jednak dosyć ciasna.
 Miałam pod głową jego klatkę. Po chwili rozmów, jak nasi przyjaciele śpiący na podłodze, zasnęliśmy.




*Oczami Pauliny*

Położyliśmy się na łóżku. Tak dobrze się rozumieliśmy, że nie miałam oporów, aby pozwolić mu się pocałować. Jego usta były takie miękkie. Wyczułam to nawet po alkoholu. Przytuliłam się do niego, a ten wyszeptał mi do ucha: "Zakochałem się w Tobie, kochanie". Zaczął mnie całować po szyi. Po chwili zasnęliśmy, obejmując się w dalszym ciągu.









I jak? Proszę o odpowiedź w komentarzach. Jak do tej pory to jeden z moich ulubionych rozdziałów:)
PS. zabójczy obrazek. Ten, kto go wykonał jest mistrz..;d

Mrs. Carrot

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 7

*Oczami Dominiki*       11.07.2013r.

Ciekawe, czy Harry wpadnie. Nie wierzę- chłopaki z One Direction, mojego, a raczej naszego ukochanego zespołu, przyjdą do nas na kolację. Żebym tylko nie zachowała się tak, jak Paula po spotkaniu Nialla. Od wczoraj słyszymy tylko: "Niall to, Niall tamto. Ach, jaki Niall jest cudowny, jaki przystojny". I tak w kółko. Dochodzi godzina 18. Z kuchni czułam  zapach ciasta marchewkowego Patrycji. Stwierdziła, że robi je, bo nic innego nie umie, ale my dobrze wiedziałyśmy, że to dla Louisa. Chyba wyznaje zasadę "Przez żołądek do serca". Wszystkie byłyśmy już ubrane. Zaraz goście powinni się zjawić. Zeszłam na dół, a tam znowu kłótnia.

-Lewandowska! Zostaw to ciasto, do jasnej cholery! Ono jest dla gości. Jak przyjdą, to będziesz mogła spróbować.

-Ale ja jestem głodna! A to ciasto przygotowałaś dla "swojego Lou"- tu zmieniła głos na słodki i niewinny, zabierając ciasto.

-Dobrze, weź je. Ale będzie ci łyso, jak przez twoje obżarstwo zabraknie jedzenia dla "twojego Nialla". -Patrysia nie pozostała dłużna i też mówiła słodko i uroczo. -Nie zapominaj, że to ja i Domi to wszystko przygotowałyśmy, a ty nam tylko przeszkadzałaś.

Ach, te moje wariatki... Usłyszałam dzwonek do drzwi. Paulina z niechęcią i niezadowoleniem odłożyła swoją zdobycz w postaci upragnionego ciasta, a Patrycja zdjęła fartuszek, który był oczywiście w marchewki. Otworzyłam.

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 6

*Oczami Nialla*
Wróciłem do domu. W salonie byli: Liam z Danielle, Zayn z Perrie, Harry i Louis. Opowiedziałem im, że zostaliśmy zaproszeni z naszymi dziewczynami przez nasze fanki. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że pójdziemy. Liam wziął mnie na rozmowę.

-Nialler, co jest?


-Mi? Ależ Daddy, nic mi nie jest, a co ma być?

-Niall, jesteś jakiś taki weselszy niż zwykle.

-Bo widzisz, ta dziewczyna...- czułem, jak zaczynam się rumienić.- Ona jest...inna. Zna się na piłce i w ogóle. Dobrze mi się z nią rozmawia.

-Stary, co wy z Louisem już zwariowaliście? Obydwaj zakochaliście się w fankach. Gratulacje.- Daddy uśmiechnął się przyjaźnie i puścił mi oko.




-Lou też?  Jutro będzie dobra okazja, żeby się bliżej poznać.

-Tak, on też. Przed twoim przyjściem rozmawiałem z nim. Sam wiesz, jaka jest sytuacja. Jest smutny, bo nie wie, co zrobić z Eleanor. Przecież jej nie kocha i nigdy nie kochał. Pokłócili się i teraz mieszka z nami. Gdy byłeś na meczu wprowadził się do nas.

-Chłopaki, kolacja stygnie! Co lub kogo wy tam tak obgadujecie,a może plotkujecie o nas?!- usłyszałem głos Zayna dochodzący z kuchni. Był widocznie w świetnym humorze. Zeszliśmy na dół.








I jak, podoba się? Piszcie w komentarzach, plis... Mogę Wam zdradzić, że teraz dopiero wszystko zacznie się rozkręcać....:D A tak w ogóle, to wiecie, co dzieje się, gdy nasi Chłopcy zostają sami w domu? Nie? Między innymi to:






No, więc mają wesoło..;d Ale nie zazdroszczę sprzątaczce..;d